wtorek, 7 lipca 2015

Sankt Petersburg - Санкт-Петербург - tramwaje na lodzie 1910

Санкт-Петербург - Электрический трамвай на Неве








































































Historia na starej pocztówce:


Санкт-Петербург, przez jakiś czas zwany Leningradem, to miasto w Rosji położone w delcie rzeki Newy nad Zatoką Fińską. W latach 1712–1918 Sankt Petersburg był stolicą Rosji. Zimy są tu długie i mroźne. 
To chyba jedyne na świecie miasto, w którym na przełomie XIX i XX wieku zimą na skutej lodem rzece kładziono tory i puszczano tramwaje. Pierwszy raz miało to miejsce w 1894 roku. To dopiero była fantazja :) Pomysłodawcy musieli przecież pilnować tych torów tramwajowych, aby na wiosnę nie poszły na dno wraz z pierwszymi roztopami.

Gdzie też nie było Polaków w czasie zaborów?

Kochana Mamusiu !
W prętkim czasie zaczne
pracować, to napisze
Mamusi w jakiej fabryce
pracuię? Całuię rączki
Mamusi. Stach.
pisze Stach do swojej matki Apolonii zamieszkałej w miejscowości Starosielce (dziś dzielnica Białegostoku) w Guberni Grodzieńskiej (Гродненская губерния) - dnia 2 sierpnia 1910 roku.

Ciekawią mnie dalsze losy Stacha. Czy znalazł pracę? Mam wrażenie, że nie było z tym łatwo i tylko chciał uspokoić matkę pisząc "W prętkim czasie zaczne pracować". Może jej nie znalazł i wylądował pod petersburskim mostem? Czy przeżył zawieruchę pierwszej wojny światowej i rewolucję w Rosji?   


Dodano dzień później:
Cha, cha, cha - znalazłem w necie oryginał fotografii z której wykonano powyższą pocztówkę:

Źrodło: http://www.regnum.ru/news/1890901.html

sobota, 4 lipca 2015

Planetarium w Olsztynie - w 1973 roku i dziś



Olsztyn na starej pocztówce:
Widoczna fotografia została wykonana w 1973 roku, zapewne w lutym, bo śnieg leży jeszcze na ziemi. Dnia 19 lutego 1973 roku otwarto właśnie Planetarium Lotów Kosmicznych w Olsztynie - dzisiaj po prostu: Planetarium. Otwarcie nastąpiło w 500-ną rocznicę urodzin Mikołaja Kopernika.
Muszę przyznać, że otoczenie Planetarium 42 lata temu wyglądało zdecydowanie lepiej niż dzisiaj. Chodnik widoczny na pocztówce kiedyś był równy, dzisiaj jest pozapadany i jakiś taki zapyziały.







sobota, 27 czerwca 2015

Allenstein zwany Kasernopolis, pruski dryl i pruskie guziki



Jest rok 1916. Trwa wojna. Na zachodzie bez zmian. W krwawych walkach codziennie giną tysiące ludzi. Oto Hans (poniżej). Hans  służy w olsztyńskim 150 pułku piechoty. Jest podoficerem w służbie Kajzera Wilhelma II, w stopniu Gefreiter, czyli kaprala. Można rozpoznać to po tzw. guziku rangowym, przyszytym po obu stronach stójki kołnierzyka. Jest to mały guzik rangowy średnicy ok. 23 mm. Większe guziki średnicy ok 30,5 mm noszone były przez sierżantów (Sergeant). Guziki te zostały wprowadzone w wojsku pruskim w 1846 roku i były noszone aż do 1918 roku. Poza tym mundur ma przyszyte guziki z koroną wzoru z 1907 roku.

Jak widać na fotografiach, w 1916 roku w Olsztynie żyje się całkiem spokojnie. Do frontu daleko. Zawierucha związana z wkroczeniem do Prus armii Samsonowa i Rennenkampfa w 1914 roku, dawno przeminęła. Stacjonujący tu żołnierze mają czas na pójście do fotografa w celu zrobienia sobie pamiątkowej fotki. Jak widać na kolejnych fotografiach - dzieci bawią się, są beztroskie i szczęśliwe.

Olsztyn zwany był w owym czasie Kasernopolis, czyli w wolnym tłumaczeniu miastem koszar lub miastem wielu koszar. Już w XIX wieku, za czasów Bismarcka, Prusy stały się państwem militarystycznym. W Olsztynie stacjonowała masa wojska. Budowano nowe koszary. Panował powszechny kult wojska i munduru. Nie ma co ukrywać - w tamtych czasach, kiedy cywil zakładał mundur, stawał się kimś lepszym i poważanym.


Hans z Olsztyna


Pruski guzik mundurowy wzór 1907

Guzik rangowy pruskiego sierżanta

Ten swoisty pruski dryl i uwielbienie dla munduru nie ominął ani części cywilów, ani też dzieci. Bardzo modne w owym czasie było noszenie bagnetów u pasa przez cywilów. Niektóre wytwórnie produkowały nawet uproszczone cywilne wersje bagnetów. Wyglądały jak prawdziwe, jednak zatrzask bagnetu często bywał tylko atrapą. Bagnetu nie dało się założyć na karabin.
Dzieci, jak zawsze, bawiły się w wojnę. Tu widzimy nawet prawie prawdziwego kilkuletniego żołnierza w mundurze. To syn Hansa. Jak widać, magia munduru działa. Nie oparła się jej również widoczna na zdjęciu młoda dama. Syn Hansa nie miał problemu, aby skraść jej buziaka.





A to olsztyński urzędnik w mundurze przypominającym mundur wojskowy. Szczególnie podobna do wojskowej jest czapka z bączkami.

Pruski urzędnik - 1915 rok

Guzik z munduru pruskiego urzędnika

Fotografia pruskiego urzędnika wykonana została w atelier fotograficznym Samuela Pfeifel

Pruski dryl, pruska mentalność i swoisty ordung miał swoje dobre strony. Prusy były państwem dobrze zorganizowanym. Prusacy byli pracowici, co przekładało się na wysoki poziom ich życia oraz nowoczesności - także w porównaniu do np. mieszkańców terenów polskich pod zaborem rosyjskim.
Kiedy w 1914 roku żołnierze armii generała Samsonowa wkraczali do Prus Wschodnich, byli pod niemałym wrażeniem tego, co zastali w Prusach. W bardzo ciekawej dla każdego pasjonata historii regionu książce "Sierpień czternastego" Aleksander Sołżenicyn przytacza wspomnienia uczestników bitwy pod Tannenbergiem, żołnierzy armii rosyjskiej:

"Niemcy okazały się krajem bardziej niezwykłym, niż Jarosław sobie wyobrażał, niepodobnym do ilustracji, jakie oglądał w książkach. Zdumiewały nie tylko tchnące obcością, dziwne spadziste dachy wysokości połowy budynku - ale też wioski pełne piętrowych domów z cegły! Murowane chlewy! Wybetonowane studnie! Elektryczne oświetlenie (w Rosji było tylko na kilku ulicach)! Elektryczność doprowadzona do gospodarstw! Telefony w chłopskich zagrodach! W taki upał - ani śladu much i zapach nawozu! Nigdzie niczego niedokończonego, rozgrzebanego, byle jakiego - a przecież pruscy chłopi nie zrobili generalnych porządków na powitanie Rosjan! Dysputowali o tym brodacze w ich kompanii i dziwili się: jak Niemcy tak gospodarują w obejściach, że śladów roboty nie widać, tylko wszystko od razu gotowe stoi? Jak oni mogą żyć w czystości takiej, że kaftana byle gdzie rzucić nie wypada? I jak przy takim bogactwie połakomił się Wilhelm na dziadostwo nasze rosyjskie?... Polskę przeszli - kraj podobny, znajomy, rozdziadowany, ale od granicy niemieckiej  - jakby kto zaczarował:  zasiewy, drogi, budowle - całkiem inne, jak nie z tej ziemi."

Wdzięczny będę a pomoc w rozszyfrowaniu treści zapisków na fotografiach.

piątek, 26 czerwca 2015

J.F. Augustin Nachflg. Allenstein - etykiety z butelek

Coś dla birofilów i allensteinomaniaków - etykiety z butelek dawnej rozlewni piwa "J.F. Augustin Nachflg.", mieszczącej się niegdyś przy ulicy Partyzantów w Olsztynie:


1. SULZANA - DAS WOHLSCHMECKENDE ERFRISCHENDE - TAFELWASSER


Hergestellt aus hygienisch einwandfreiem kohlesaurem Wasser unter Zusatz der Natur-Sole aus den Hellquellen Bad Sulza's (Thür.)

SULZANA - pikantna orzeźwiająca woda butelkowana. Ciekawostka. Dzisiaj nikt jeszcze nie wpadł na to, aby wyprodukować wodę mineralna pikantną.
Wyprodukowana z doskonałej higienicznej (??!!!) wody z dwutlenkiem węgla z dodatkiem naturalnych solanek z jasnych źródeł w Bad Sulza (Turyngia).
Dziwny tekst. Nie jestem pewien, czy dobrze go przetłumaczyłem.




2. Brause Limonade MIT ZITRONENGESCHMACK


Gazowana lemoniada o smaku cytrynowym.
Etykieta może nie w najlepszym stanie, jednak została odzyskana ze sprasowanego zgniotka. Cud, że tyle się zachowało. Przedstawiam te etykiety, ponieważ myślę, że to ogromna rzadkość wśród pamiątek z dawnego Olsztyna. Najczęściej zachowały się tylko butelki i porcelanki.
I tu zastanawiam się, czy skrót "Nachflg." pochodzi od słowa "Nachfolger" - następca, spadkobierca? Znaczyłoby to, że w owym czasie pan J. F. Augustin już nie żył, jednak miał tak wyrobioną markę, że jego spadkobierca podpierał się jego nazwiskiem?


Etykiety z kolekcji Mirka R.

piątek, 19 czerwca 2015

Kanał Elbląski i statek "BIRKUT" na starej fotografii



Trafiła w moje ręce piękna fotografia z wczesnych lat 70-tych. Przedstawia statek "BIRKUT" wypływający spod starego kamiennego mostu. Piękny statek i piękny most. Kocham takie kamienne, charakterystyczne dla Warmii i Mazur budowle.
"BIRKUT" został wyprodukowany w latach 60-tych i pływa do dzisiaj. Tu pływa jeszcze w barwach "Żeglugi Gdańskiej" (herb Gdańska na dziobie i oznaczenie "Gd I 48" na burcie). W połowie lat 70-tych pływające po kanale statki przejęła "Żegluga Mazurska" z Giżycka. Od 1992 armatorem został Zakład Komunikacji Miejskiej w Ostródzie – "Żegluga Ostródzko-Elbląska". Dnia 25 października 2010 nastąpiło przekształcenie ZKM w Ostródzie w firmę "Żegluga Ostródzko - Elbląska Sp. z o.o.". To tyle historii.

Birkut to inna, potoczna nazwa orła bielika.

Na koniec pytanie - zagadka (odpowiedzi sam nie znam) - w którym miejscu została zrobiona przestawiona poniżej fotografia?