wtorek, 19 czerwca 2012

Bobry rozrabiają w Zimnej Wodzie

W miejscowości Zmina Woda, położonej na trasie Nidzica - Jedwabno, znalazłem takie oto widoczki. W samym centrum wsi bobry zbudowały tamę długości około 10 metrów. Spiętrzyły wodę na wysokość co najmniej pół metra. Zrobiłem zdjęcia samej tamy i zalanego lasu. Bobry nie były towarzyskie. Jeden machnął ogonem rozchlapując wodę, zanurkował i tyle go widziałem.
Kaczora - tego z dowcipu - nie spotkałem.










poniedziałek, 11 czerwca 2012

Zrujnowany symbol miasta - olsztyńskie wiadukty kolejowe

Wiadukty / mosty kolejowe pojawiły się w krajobrazie Olsztyna w drugiej połowie XIX wieku. Pierwszy powstał w latach 1872-1873, w związku z szeroko zakrojonym projektem budowy sieci linii kolejowych w Prusach Wschodnich. Dzięki budowie mostów utworzono pierwsze w Olsztynie połączenie kolejowe, prowadzące do Czerwonki i Ostródy. W 1892 roku zbudowano drugi, bliźniaczy wiadukt. Wiadukty mają wysokość ok. 20 metrów, licząc od poziomu rzeki Łyny. Podczas jazdy pociągiem z wiaduktów widać przepiękną panoramę miasta.

Wiadukty te są chyba najbardziej charakterystycznym symbolem Olsztyna. Za takie symbole można uznać także wiele innych budowli. Jednak prawie każde miasto ma stary ratusz. Zamków z czerwonej cegły również w Polsce nie brakuje. Gotyckie kościoły można spotkać równie często. A takich zbudowanych z cegły starych wiaduktów, do tego jak na razie w pełni funkcjonalnych i nadal użytkowanych – ze świecą szukać.


Ale to się może wkrótce zmienić. W 1977 roku wiadukty zostały wpisane na listę zabytków. I co z tego? Wiadukty popadają w coraz większą ruinę. Szczególnie wiadukt południowy, ten od strony zamku.

Widać to na zdjęciach. Normalnie podziwiamy wiadukty z oddali, zasłaniają je drzewa, nie zauważamy zniszczeń. Tak jak ich nie widać na zdjęciu poniżej: 


Dopiero widok widziany dzięki przybliżeniu, jakie daje obiektyw aparatu fotograficznego, powoduje że ciarki przechodzą po plecach. Wiadukt się sypie. Szczególnie ten południowy. W mojej ocenie jego stan jest wręcz fatalny. Cegły zlasowały się w sposób zatrważający. W niektórych miejscach zlasowała się cała warstwa żółtych cegieł, a wilgoć sięga już do czerwonej warstwy nośnej, tworzącej łuki wiaduktu.




Stare niemieckie XIX-wieczne budowle miały przemyślane systemy odprowadzania wody. Dzisiaj często osoby prowadzące remonty takich budowli nie zdają sobie sprawy z ich istnienia lub ich wagi. Niszczą na przykład drenaże wokół starych kamienic, a potem niespodziewanie woda zbiera się w piwnicach.

Tak mogło być również w przypadku wiaduktów. Może przy kolejnym przekładaniu torów taki system odprowadzający wodę został zniszczony lub zatkany ?

Już teraz wiadukt groźny jest dla przechodzących pod nim ludzi. Cegły się sypią, spadają na głowy – widoczne są już ubytki.

Całe szczęście, że wiadukt północny jest w trochę lepszym stanie. Może dlatego, że częściowo cegłę zastąpiono tu kamieniem.


Z tego co wiem, za utrzymanie torowisk i wszelkich mostów kolejowych odpowiedzialna jest firma PKP Polskie Linie Kolejowe. Na co czekają ? Aż most zagrożony będzie zawaleniem ? Czy znajdzie się ktoś, kto będzie umiał zrekonstruować takie wiadukty (czytaj: zbudować od nowa) ? A może łatwiej będzie zbudować nowoczesną konstrukcję z żelbetu ? A może właśnie o to chodzi ?


Podobny problem miało niedawno miasto Wałbrzych. Tam również stary wiadukt, tyle tylko że stalowy, stał się niebezpieczny. Co zrobiły władze Miasta Wałbrzycha ? Pokazały, że mają charakter.

Tu zacytuję fragment relacji z portalu „RYNEK KOLEJOWY”:

„Mimo deklaracji składanych przez przedstawicieli PKP o stałej kontroli stanu technicznego wiaduktów, będą go również kontrolować strażnicy miejscy. – Jeżeli stwierdzimy uchybienia, straż miejska będzie mogła wystąpić do Sądu Grodzkiego o ukaranie właściciela za niezabezpieczenie obiektu, który stanowi zagrożenie – powiedziałą "Gazecie Wrocławskiej" Anna Żabska, asystentka prezydenta Wałbrzycha. W przypadku nasilania się problemów związanych ze stanem technicznym wiaduktów, władze Wałbrzycha rozważają możliwość zgłoszenia problemu do Powiatowego Inspektora Budowlanego.”

Pełna ralacja tutaj:
http://www.rynek-kolejowy.pl/31978/Walbrzych_wstydzi_sie_wiaduktow_kolejowych.htm

A co zrobią władze Miasta Olsztyna ?

środa, 6 czerwca 2012

Historia w stereoskopie: pruskie okopy - preußischen Schützgräben


W ostatnią niedzielę trafiłem na giełdę staroci w miejscowości Olszyny koło Szczytna. Fantastyczne miejsce dla wielbicieli staroci, birofilów i osób które chcą urządzić dom w starym stylu. Kupiłem tam prezentowane poniżej fotografie stereoskopowe, przedstawiające pruskie okopy w czasie pierwszej wojny światowej (również kilka innych). Fotografie są wyjątkowe, bardzo dobre jakościowo, ostre, pokolorowane bardzo naturalnie.
Życie w okopach nie było tak sielankowe jak się wydaje na pierwszy rzut oka. Fotografie są wyraźnie upozowane – cisza, spokój, nic się nie dzieje, można usiąść i odpocząć, zapalić papierosa.
Tylko ostatnia fotografia oddaje prawdziwy obraz wojny. Jest zima, a okopy kopać trzeba. Co z tego, że na dnie zbiera się woda. Jak przyjdzie do walki, trzeba będzie stać w niej po kostki.







Wojna to nie sielanka. Często kopane własnoręcznie okopy stawały się grobem żołnierzy. Tak było pod Verdun, słynnego z „okopu bagnetów”, gdzie po silnym niemieckim ostrzale artyleryjskim okazało się, że francuski okop cały został zasypany wraz z żołnierzami, a nad ziemię wystają jedynie bagnety długich francuskich karabinów.
Tak było również pod Tannenbergiem. Na poniższej fotografii zaczerpniętej z książki pod tytułem „Tannenberg” wydanej w Berlinie w 1926 roku, widać rosyjski okop pełen poległych carskich żołnierzy jednego z pułków lewoskrzydłowego VI-go korpusu armii Generała Samsonowa.